Drukuj

Hiszpania - Costa Del Sol - Fuengirola - 27.05.2017 - 05.06.2017


Nasz wyjazd rozpoczęliśmy dzień wcześniej jazdą do Warszawy. Tam w Hoteliku Jankowscy przespaliśmy się i o 5:00 rano zostawiliśmy samochód na postoju nr 54. Liniami Enterair o 7:40 wylecieliśmy do Malagi. Lot wyjątkowo spokojny lecieliśmy 3,5 godziny. Autobusem z TUI po około 1 godzinie dotarliśmy do 10 piętrowego budynku o nazwie Hotel Gardenia Park. 

001dsc07513.jpg 002dsc07521.jpg 003img_20170529_102154.jpg

 

Pokój z numerem 420 był ładny z balkonem w stronę morza. Nie było lodówki (był "All inclusive"). Sejf trzeba zapłacić, my nie korzystaliśmy niby co by mieli zabrać?. Telewizor duży płaski, brak polskich programów. 

004dsc07545.jpg 005dsc07547.jpg 006img_20170529_142923.jpg

007dsc07548.jpg 008img_20170529_184608.jpg 014img_20170529_212939.jpg

022dsc07607.jpg 031img_20170531_113102.jpg 032img_20170531_165829.jpg

169img_20170602_204157.jpg 170img_20170602_230356.jpg 171img_20170602_230426.jpg

174img_20170603_221403.jpg 175a20170603_222858.jpg 176img_20170603_224851.jpg

250img_20170604_220850.jpg 251img_20170604_234436.jpg 252dsc08419.jpg

 

Do plaży mieliśmy bardzo blisko tak że można było po piwo chodzić do hotelu. Można było wykupić za 10 EURO za dwa leżaki na cały dzień. Piasek drobny jak nad Bałtykiem ale w południe gorący że aż stopy parzyło. Bardzo dużo muszelek morze wyrzucało ma plażę w niektórych miejscach. Woda przeźroczysta a dno piaszczyste, choć temperatura wody dość niska, duży wpływ oceanu. Na plaży czysto, nie znajdowało się petów czy innych rzeczy zakopanych w pisaku. Plażą można było iść w jedną lub w drugą stronę godzinami.

009img_20170529_190507.jpg 010img_20170529_192252.jpg 011img_20170529_192334.jpg

012img_20170529_192850.jpg 015img_20170530_115947.jpg 016dsc07558.jpg

017dsc07567.jpg 018img_20170530_153040.jpg 020img_20170530_154202.jpg

172dsc08159.jpg
 
Nasz hotel stał na skraju miejscowości Fuengirola. Idąc na zachód plażą lub nadmorską promenadą w niecałą godzinę dochodziło się do centrum. W centrum trochę więcej sklepików i port jachtowy, oczywiście wzdłuż promenady też sklepy (najwięcej chińskich) i kafejki i restauracje. Na wschód była miejscowość Benalmadena do której było dość daleko.

023dsc07608.jpg 024dsc07611.jpg 025dsc07615.jpg

026dsc07619.jpg 027dsc07620.jpg 028dsc07621.jpg

029dsc07628.jpg 030dsc07630.jpg 033dsc07638.jpg

034dsc07642.jpg 035dsc07645.jpg 036dsc07651.jpg

037dsc07656.jpg 038dsc07657.jpg
 
Wycieczka do Sevilli. Miasto które jest stolicą Andaluzji i najbardziej słonecznym miastem Hiszpanii, 350 dni w roku świeci słońce. Temperatura w lecie dochodzi do 50 st. a zimą około 15 st. Jadąc do Sevilli koło miejscowości Anteqera mijaliśmy górę "Rock of Lovers", legenda głosi o samobójstwie pary kochanków na tej górze. W Sevilli rozpoczęliśmy zwiedzanie od Placu Hiszpańskiego, znajdują się tu na ścianach porcelanowe płyty przedstawiające 48 prowincji hiszpańskich, jedna z nich to Barcelona. Potem zwiedzaliśmy Barrio de Santa Cruz starą dzielnicę żydowska, uliczki mają szerokość 2-3 metrów powoduje to że panuje tu cień. Kościół Iglesia del Salvador (Boskiego Zbawiciela) był następnym miejscem zwiedzania, bardzo mi się podobał ten barokowy kościół, bardziej niż katedra Marii Panny. To tu stoją platformy ze srebra które są noszone prze kilkudziesięciu mężczyzn podczas procesji, które często wychodzą na ulice i to nawet 30 procesji w jednym czasie. Idąc ulicami miasta mijamy liczne sklepiki gdzie można kupić różne rzeczy związane z flamenco. Katedra Najświętszej Marii Panny z XV wieku to jeden z największych gotyckich kościołów na świecie. Powstał na miejscu meczetu a wieża (dzwonnica) została przerobiona z minaretu zwana Giraldą. Katedra zachwyciła mnie tylko swą wielkością, wystrój już tak nie zachwyca. Jest tu grób Krzysztofa Kolumba (ponoć udokumentowane jest tylko 150 gramów jego ciała). Ołtarz (18,2 m szer. i 27,8 m wys.) wykonany z drzewa orzechowca, kasztanowca i modrzewia pokryty złoceniami i obejmujący 45 grup figur. Wejście na Giraldę (dzwonnicę) to pokonanie 34 platform wewnątrz wieży. Po platformach wjeżdżało się konno w dawnych czasach. Widok ? - tylko patrzeć cała Sevilla do ogarnięcia okiem. Następnie przejeżdżając obok Złotej Wierzy przeszliśmy przez dawną królewską fabrykę cygar (operą Carmen) obecnie siedziba uniwersytetu.

 

039dsc07676.jpg 041dsc07681.jpg 042dsc07684.jpg

044dsc07698.jpg 045dsc07703.jpg 046dsc07704.jpg

047dsc07706.jpg 048dsc07709.jpg 049dsc07710.jpg

050img_20170601_110707.jpg 051dsc07711.jpg 052a20170601_110807.jpg

053a20170601_110840.jpg 054a20170601_110922.jpg 055dsc07715.jpg

056img_20170601_111359.jpg 057dsc07717.jpg 058dsc07718.jpg

059img_20170601_111915.jpg 060a20170601_112010.jpg 061img_20170601_113026.jpg

062dsc07728.jpg 063dsc07731.jpg 064a20170601_114454.jpg

065dsc07739.jpg 066dsc07740.jpg 067dsc07742.jpg

068dsc07744.jpg 069dsc07748.jpg 070dsc07749.jpg

072dsc07758.jpg 073dsc07759.jpg 074dsc07762.jpg

075dsc07766.jpg 076dsc07786.jpg 077img_20170601_122808.jpg

078dsc07788.jpg 079dsc07789.jpg 080dsc07791.jpg

081dsc07792.jpg 082a20170601_123406.jpg 083dsc07793.jpg

084img_20170601_123734.jpg 085dsc07799.jpg 086dsc07800.jpg

087dsc07803.jpg 088dsc07809.jpg 089dsc07810.jpg

090dsc07813.jpg 091dsc07817.jpg 092dsc07820.jpg

093dsc07824.jpg 094a20170601_131601.jpg 095a20170601_131854.jpg

096dsc07829.jpg 097dsc07831.jpg 098dsc07837.jpg

099img_20170601_132826.jpg 100dsc07839.jpg 101img_20170601_132831.jpg

102dsc07840.jpg 103dsc07853.jpg 104dsc07856.jpg

105dsc07858.jpg 106dsc07859.jpg 107dsc07864.jpg

108dsc07867.jpg 109dsc07868.jpg 110dsc07869.jpg

111dsc07871.jpg 112dsc07872.jpg 113dsc07873.jpg

114dsc07875.jpg 115dsc07876.jpg 116dsc07877.jpg

117dsc07878.jpg 118dsc07879.jpg 119dsc07882.jpg

120img_20170601_135641.jpg 121dsc07898.jpg 122dsc07901.jpg

123dsc07909.jpg 124dsc07912.jpg 125dsc07915.jpg

126dsc07920.jpg 127img_20170601_175016.jpg

 


Wycieczka na Gibraltar. Góra, miasto, mała część Półwyspu Iberyjskiego o powierzchni około 6,5 km2 - terytorium brytyjskie. Przekraczaliśmy granicę by tam dojechać. Droga wiodła w poprzek pasa startowego lotniska, droga zamykana na czas startu lub lądowania samolotów. To tu, wystartował i spadł do morza samolot z generałem Władysławem Sikorskim na pokładzie w 1943 r. Pobyt na Gibraltarze rozpoczęliśmy spacerem i odwiedzaniem sklepików głównej ulicy "Main St", dla kobiet to superowe zajęcie. Potem małymi busami pojechaliśmy na górę, po drodze oglądając wodospad wypływający ze skały, jest to sztuczny wodospad, powstał na skutek odsalania wody. Na Europa Point obserwowaliśmy Afrykę bo można ją zobaczyć ale przejrzystość powietrza nie była dobra i musieliśmy naszej przewodniczce Zuzi uwierzyć na słowo że Afryka jest widoczna (16 km). Na Europa Point znajduje się pomnik poświęcony pamięci Sikorskiego, jest tu śmigło z samolotu, widać na nim skutki upadku do wody. Następnie dojechaliśmy bardzo wąskimi drogami do jaskini Św. Michała i tu przed wejściem spotkaliśmy małpy które na Gibraltarze żyją na wolności i można z nimi zrobić sobie np. zdjęcie. Małpy magoty około 250 sztuk są pod ochroną władz gibraltarskich, mają opiekę medyczna, są karmione i mają pełną opiekę. Choć dla ludzi nie stanowią zagrożenia to trzeba przestrzegać podstawowych zasad bezpieczeństwa, np. nie podchodzić do nich od tyłu, nie mieć na sobie świecidełek bo mogą zerwać (kolczyki), torebki lubią porywać i przeglądać. Spotkanie z nimi to naprawdę wielkie przeżycie i doświadczenie. Jaskinia pięknie oświetlona, formacje naciekowa są naprawdę wspaniałe, akustyka spowodowała że odbywają się tu koncerty. Potem podjechaliśmy do miejsca gdzie małpy są karmione i tu rozciągał się wspaniały widok na miasto i port oraz budynki w szeregówce wybudowane na platformie która podnosi się i opada w zależności od poziomu morza. 

128dsc07944.jpg 129dsc07952.jpg 130dsc07959.jpg

131dsc07962.jpg 132dsc07965.jpg 133dsc07973.jpg

134dsc07979.jpg 135dsc07986.jpg 136dsc07988.jpg

137img_20170602_132830.jpg 138dsc07992.jpg 139dsc07993.jpg

140dsc08000.jpg 141dsc08004.jpg 142dsc08014.jpg

143dsc08016.jpg 144dsc08025.jpg 145dsc08031.jpg

146a20170602_144710.jpg 147dsc08035.jpg 148dsc08042.jpg

149dsc08053.jpg 150dsc08067.jpg 151dsc08091.jpg

152dsc08093.jpg 153dsc08097.jpg 154a20170602_151636.jpg

155a20170602_151739.jpg 156a20170602_151746.jpg 157img_20170602_152537.jpg

158dsc08105.jpg 159img_20170602_153505.jpg 160dsc08109.jpg

161dsc08113.jpg 162img_20170602_154029.jpg 163img_20170602_154148.jpg

16420170602_154358.jpg 165dsc08123.jpg 166dsc08126.jpg

167a20170602_154812.jpg 168dsc08138.jpg

Malaga. Kolejka podobna do metra łączy Fuengirolę z Malagą. Czas przejazdu to 40 min. a koszt 2,5 EURO od osoby. Wybraliśmy się do  Malagi z przyjaciółmi poznanymi w hotelu. Ania z Marcinem, Aneta z Sebastianem i Martyną, Włodek z żoną no i my poszliśmy na górę z  murami obronnymi zamku Gibralfaro. Mury i pozostałości po zamku znajdują sie na wysokości 131 m.n.p.m. Widok na Malagę i port jest wspaniały, warto było wspinać się w upale na górę. Włodek z żoną odłączyli się i poszli zwiedzać Alcazaba, też zamek położony trochę niżej ale lepiej zachowany. My zeszliśmy na dół i poszliśmy do areny corridy ale mieliśmy pecha - zamknięta - obeszliśmy dookoła i na tym nasza corrida się skończyła. Potem była katedra zwana La Manquita "jednoręka dama" zbudowana w XVI wieku. Bardzo nam się podobała choć zwiedzanie musieliśmy ograniczyć czasowo bo były odprawiane Msze Św. bo to była niedziela. Znajomi bardzo chcieli iść na diabelski młyn a my nie, dlatego my na piwo i kawę a oni na przejażdżkę. A potem poszliśmy do portu, chyba ze sto straganów z różnymi rzeczami. Moja Krysi kupiła jakąś bluzeczkę i bransoletkę. Wracając poszliśmy przepięknym parkiem z różnymi roślinami.  

177dsc08182.jpg 178img_20170604_092853.jpg 179img_20170604_092900.jpg

180dsc08194.jpg 181dsc08200.jpg 182dsc08205.jpg

183dsc08209.jpg 184dsc08211.jpg 185dsc08213.jpg

186dsc08215.jpg 187dsc08218.jpg 188dsc08226.jpg

189dsc08227.jpg 190dsc08234.jpg 191a20170604_105145.jpg

192a20170604_105228.jpg 193dsc08241.jpg 194dsc08245.jpg

195dsc08247.jpg 196dsc08249.jpg 197img_20170604_110639.jpg

198dsc08256.jpg 199dsc08257.jpg 200dsc08260.jpg

201dsc08269.jpg 202dsc08275.jpg 203dsc08281.jpg

204dsc08282.jpg 205dsc08287.jpg 206dsc08290.jpg

207dsc08292.jpg 208a20170604_121645.jpg 209dsc08298.jpg

210dsc08302.jpg 211dsc08306.jpg 212dsc08311.jpg

213dsc08314.jpg 214dsc08318.jpg 215dsc08320.jpg

216dsc08321.jpg 217dsc08329.jpg 218dsc08330.jpg

219dsc08332.jpg 220dsc08334.jpg 221dsc08335.jpg

222dsc08340.jpg 223dsc08343.jpg 224dsc08347.jpg

225dsc08362.jpg 226a20170604_132733.jpg 227dsc08363.jpg

228img_20170604_143231.jpg 229img_20170604_143639.jpg 230img_20170604_143650.jpg

231dsc08368.jpg 232dsc08371.jpg 233dsc08374.jpg

234dsc08376.jpg 235dsc08377.jpg 236dsc08385.jpg

237dsc08389.jpg 238dsc08396.jpg 239dsc08397.jpg

240dsc08402.jpg 241dsc08405.jpg 242dsc08406.jpg

243dsc08407.jpg 244dsc08408.jpg 245dsc08409.jpg

246dsc08411.jpg 247dsc08412.jpg 248dsc08414.jpg

249dsc08415.jpg

Powrót.  O 9:35 autobus TUI zabrał na z hotelu. a prze 13:00 liniami Enterair wylecieliśmy do Warszawy. Powrót nie był tak spokojny jak przylot. Po pół godzinie lotu ostrzeżenie, że będą turbulencje i trzeba zapiąć pasy. Przez dwie godziny telepało. O 16:15 wylądowaliśmy w Warszawie. Długo czekaliśmy na bagaże, samochód z parkingu przyjechał po nas i o 18:00 już własnym samochodem ruszyliśmy do domu, jedząc po drodze obiad. O 23:45 przywitał nas nasz pies Nikulec.  

253dsc08425.jpg 254dsc08430.jpg 255dsc08431.jpg

256img_20170605_120206.jpg 257img_20170605_120212.jpg 258dsc08437.jpg

259img_20170605_141703.jpg 260img_20170605_142402.jpg 261dsc08441.jpg